(Słowo od Mary Syll)

No hej. Jakże mi miło, że tu jesteś!

To co, ja się chyba po prostu przedstawię?

Z tej strony aparatu Mary Syll, a tak po ludzku: Sylwia, na drugie Marysia.
Barrrrrdzo mi miło! 🙂

Uwaga! Ostrzegam! Mogę się czasem rozględzić.
Postaram się nie za bardzo, tylko dążyć do konkretów, do konkretów.

Do Holandii przyjechałam w wieku 13 lat. Byłam wtedy zbuntowaną nastolatką, nie chciałam uczyć się tego cholernego… ups, ho-len-der-skiego języka. Holandia mnie nie interesowała ani troszkę, ani troszeczkę. No dobra, może ciuteńkę jednak. Tak stopniowo, od zera. Nieważne zresztą.

Krok po kroku zaczęłam dawać radę, krok po kroku zaczęłam się jednak przekonywać do kraju tulipanów i… jak to się mawia: paracetamolu 🙂 (kto u lekarza w Holandii był, ten wie, o czym mówię). A żem zastereotypowała 🙂 No nic, idziemy dalej.

Ukończyłam jedną szkołe, zaczęłam następną, zmieniałam troszkę kierunki: od fotografii po psychologię i organizację eventów. I tak trafiałam w ciekawe miejsca, pracowałam przy koncertach i festiwalach, po czym sama te koncerty i festiwale organizowałam. Pisałam również recenzje muzyczne, blogi i teksty dla wielu różnych organizacji i czasopism. Takie tam prace dorywcze, staże, praktyki. Było ciekawie, Ci powiem. Wiele się tam nauczyłam. Ale nie tylko tam, bo ukończyłam w końcu jedną, a konkretną i niesamowicie piękną szkołę: Popacademię (Akademia Muzyki Pop) w Rotterdamie.

Mój kierunek i w końcu oficjalny zawód to singer/songwriter
czyli Pani Pisarka Piosenek oraz wykonawczyni/piosenkarka, tak po ludzku mówiąc.

O no popatrz ty się, ale się rozgadała! Tak, to ja, uwielbiam ględzić, to jedna z moich życiowych pasji. Drugą pasją jest pisanie, czyli też ględzenie. Kolejną muzyka – co już wiemy. Aranżuję, komponuję, nagrywam, śpiewam, piszę teksty a czasem też się tu i tam koncert zagra i wystąpi.

A, bo bym zapomniała! Suchary!
Te moje legendarne suchary, to moje wyjątkowe i mistrzowskie poczucie humoru – również dodaje mi sił do życia 🙂

No, skromna, jak widzisz też bardzo jestem 🙂
Jakoś sobie w życiu trzeba radzić przecież.

Wracając jeszcze do tego magicznego cudu, tego, jak się tego języka nauczyłam: szło to trochę stopniowo, ale trochę też nie, bo przez głęboką wodę. Zaczęłam od tłumaczenia piosenek holenderskich artystów, w dobie ,,jeszcze nie mamy tyle internetu co teraz”, więc siedziałam ze słownikiem i tłumacząc sobie słowo po słowie, zgadywałam, o czym dana piosenka jest, jaki jest przekaz, jaka emocja i w ten sposób, tak podstawowo, zaczynałam to powoli ogarniać, po czym przyszła głęboka woda: ludzie, życie, praktyka.

Znajdujesz się właśnie tutaj, bo wpadłam na taki pomysł, by dla Ciebie stworzyć coś, dzięki czemu będziesz mógł, tak jak ja, mieć swój początek z językiem niderlandzkim. Poćwiczyć za pomocą rytmiki i tonacji słów, melodii i totalnie na luzie utrwalić to i owo, zanim zaczniesz praktykować już ,,na żywca” w rozmowie z Holendrem/Holenderką. A może już bardzo dobrze prowadzisz te rozmowy i chcesz jedynie poćwiczyć i utrwalić dla pewności? Również serdecznie zapraszam do udziału i zaśpiewania ze mną naszych hitów do holendrzenia 🙂

Ok, teraz już na maksa się rozgadałam.
No już, już, już niebawem możesz słuchać, a nie czytać 🙂

A więc, do rzeczy:

Postanowiłam połączyć swoje doświadczenie i wszystkie pasje w jeden projekt:
Holendrzyć Każdy Może.

Chcesz uczyć się języka niderlandzkiego, a nie masz czasu lub chęci na naukę z podręczników lub chodzenie na kursy?

To może być propozycja dla Ciebie…

Nagrałam audiobooki, dzięki którym możesz nauczyć się niderlandzkiego bez wychodzenia z domu, przez słuchanie albo i… śpiewanie ze mną! No i oczywiście słuchanie mego pełnego sucharów i pozytywnej energii ględzenia.

Jak to wygląda?

Do usłyszenia! 🙂

Z poważaniem,
Mary Syll

PS Pięknego dnia Ci człowieku życzę, pię-kne-go!

Mary Syll (Sylwia Maria Witt) urodzona w 1989, w Rzeszowie. Na swoich pierwszych urodzinach wybrała długopis, kilka lat później rozpoczęła grę na pianinie i lekcje śpiewania oraz wygrywała konkursy muzyczne. 

WYJAZD & PIERWSZA SZKOŁA

Jako nastolatka wyjechała z mamą do Holandii. Przez pierwsze miesiące pisała w domu wiersze, artykuły i książkę na temat tęsknoty za Polską oraz powoli rozpoczynała swoją przygodę z językiem niderlandzkim przez samodzielne tłumaczenie holenderskich piosenek i filmów.

W okolicy nie istniała żadna szkoła dla obcokrajowców, dlatego Sylwia została zapisana bezpośrednio do szkoły holenderskiej, która postanowiła wprowadzić dla niej osobny system nauczania ze względu na niski poziom znajomości języka niderlandzkiego. Ustalono, że przez pierwszy rok panna Witt nie będzie dostawała ocen, miała być to wyłącznie obserwacja, miała przede wszystkim uczyć się języka, zapoznać się ze środowiskiem. 

Po pierwszym roku artystka zaskoczyła dyrekcję i personel szkoły bardzo dobrą znajomością języka niderlandzkiego: otrzymała najwyższą ocenę ze sprawdzianu na lekcji języka niderlandzkiego. Jej ‘konkurencją’ były holenderskie dzieci. Od tej pory zmieniono zasady i zaczęto zaliczać oceny, po czym udało jej się zaskoczyć wszystkich jeszcze bardziej i awansować na wyższy poziom (holenderska edukacja stosuje poziomy nauczania). 

MUZYKA: Czas start 

Po odbyciu pierwszej w życiu wyprawy na jeden z największych festiwali Europy, tzw Lowlands, gdzie artystka również pracuje jako kierujący ruchem, zaczyna ona w roku 2007 ponownie śpiewać i zakłada razem z kolegą ze szkoły w Emmeloord kapelę pop-rockową. Nagrywają razem amatorskie demo, nie mogą ciągle znaleźć innych muzyków. W roku 2008, po ukończeniu szkoły i zdaniu holenderskiego odpowiednika matury, Mary Syll wyprowadza się do innego miasta na terenie Holandii: Dordrecht, nieopodal Rotterdamu. 

W Dordrechcie muzykantka zaczyna szkołę średnio-zawodową w kierunku Forografia/Video i rozpoczyna działania muzyczne: zakłada nowy zespół muzyczny (styl: grunge/rock), pisze ponownie teksty i ćwiczy wokal, inspirując się stylami Joan Jett, Guano Apes i Aerosmith. Zapisuje się jako wolontariuszka do sali koncertowej Bibelot, która znajduje się w pięknym, historycznym centrum miasta Dordrechtu. Tam pracuje jako barmanka, kasjerka i roznosi ulotki. W międzyczasie zmienia kierunek w szkole na Pracownika Socjalno-kulturowego i rozpoczyna w Bibelot swój staż, podczas którego pomaga przy organizacji koncertów i eventów tematycznych. Tutaj też wprowadzane są wymyślone przez nią pomysły na konkursy i małe projekty marketingowe.  

Poza Bibelot, Mary Syll rozpoczyna również współpracę z innymi organizacjami działającymi w świetle muzyki i kultury na terenie Rotterdamu i okolic, ale i na terenie całej Holandii, gdzie m.in. pisze recenzje koncertowe, prowadzi wywiady z artystami i asystuje organizację eventów. 

W 2010 awansuje na kierownika w komisji organizacji festiwalu Lowlands w Biddinghuizen, w 2011 trafia do finału wyborów Miss Poland in Holland, a w tym samym czasie organizuje swój pierwszy własny event tematyczny: 50’s Prom. 

W tym momencie dzieje się również dużo w życiu prywatnym artystki: poznaje ona po 22 latach swojego ojca biologicznego oraz rodzeństwo.

Na przełomie lat 2011 i 2012, po zakończeniu projektów, artystka doświadczyła wypalenia. Wprowadziła rok przerwy od wszystkiego, zaizolowała się w swoim pokoju i ucząc się gry na gitarze, napisała 16 własnych utworów w wersji akustycznej. 

Krok po kroku zaczęła wychodzić ‘do ludzi’, tak też raz na jakiś czas pracować przy koncertach. 

Po występie zespołu Focus, spontanicznie została zapytana przez basistę owej formacji, czy robi coś z muzyką, iż stwierdził, że ‘bije od niej jakąś magią’. Odpowiedziała, że dopiero zaczyna. Bobby Jacobs (basista Focus) po wysłuchaniu nagrań piosenek zaproponował jej współpracę jako producent, nagrali razem 3 utwory w ramach demo. 

Artystce zaczęły dokuczać stany lękowe i napady paniki, przez co nie była ona w stanie wyjść z domu. Zrezygnowała ze współpracy z Jacobsem, ale długo bez muzyki nie wytrzymała. Miesiąc później zapisała się do Akademii Pop’u w Rotterdamie (oryg. nazwa: Popacademie, oficjalna szkoła średnio-zawodowa) i odważyła się pierwszy raz wyjść znów na scenę, tym razem solo, z gitarą akustyczną. Jak się okazało, stany lękowe były nadal, ale nie na scenie. Kiedy nie dawała rady jechać autobusem czy wejść do sklepu, a nawet w domu nie zawsze funkcjonować, scena okazuje się być oazą spokoju dla Mary Syll. Przekaz został jasno odebrany przez artystkę, powołanie potwierdzone. 

Lipiec, 2012. Dzwoni telefon. ‘Dzień dobry, chcemy dumnie poinformować, iż dostała się Pani do Popacademie. W audycji, w kierunku Singer/Songwriter, który Pani wybrała, brało udział ponad 100 osób. Z tych osób dostaje się 6, w tym Pani i 5 innych’. Ten telefon powoduje przełom w życiu zarówno prywatnym jak i zawodowym Mary Syll. Artystka rozpoczyna nową erę: koncertowanie na terenie całej Holandii, pełny etat tworzenia i wykonywania muzyki, szkolenia i udział w różnego rodzaju projektach muzycznych, jak i organizowanie koncertów dla siebie i innych muzyków. Dołącza do tego psychoterapia, by móc lepiej funkcjonować poza sceną i występami. 

Popacadamie jest dla niej czasem burzy rozwoju personalnego i zawodowego. 

Fragment wywiadu z Mary Syll dla NPO2 (jedna z największych, krajowych stacji telewizyjnych w Holandii) / przetłumaczono na język polski:

Nie zapomnę nigdy w życiu tych momentów. Rano musiałam jechać autobusem i pociągiem do Rotterdamu, cała w adrenalinie, często z łzami w oczach, w środku ataku paniki. Terapeuta dawał mi jakieś ćwiczenia, ale klnęłam na niego, bo nic nie dawały. Przynajmniej, tak mi się wydawało. Jak się później okazało, te ćwiczenia wymagały po prostu cierpliwości i powtórki i w końcu okazały się skuteczne. Albo po prostu ja się w pewnym momencie zmieniłam, nie wiem. Może to mix wszystkiego. W każdym razie, jak już docierałam do szkoły, po tym płaczu i panice, wchodziłam do studia i pojawiała się muzyka, w moment się uspokajałam. I trwała ta moja, sama-ze-sobą miniwojna całe 3 lata. Nie poddałam się, bo Popacademie, bo muzyka, bo wiedziałam, czego chcę. Wiedziałam też, że widocznie nadaję się tylko i aż do muzyki, że scena to moja oaza i że tam wlasnie mam być‘ 

W roku 2015 artystka kończy Popacademie egzaminem teoretycznym i praktycznym z wysokim wynikiem w dziedzinach pisania i prezentacji własnych utworów oraz organizacji eventów i samoprezentacji na scenie, po czym rozpoczyna studia w kierunku Dziennikarstwa, a chwilę później w kierunku Psychologii. Nie trwa to jednak zbyt długo, oba kierunki okazują się być jednymi z jej zainteresowan, ale nie do końca jej powołaniem. Udaje się jej dostać pracę na pół etatu jako organizatorka własnych eventów w sali koncertowej Bibelot. Przez kilka kolejnych lat artystka organizuje swoje festiwale i event tematyczny ‘American Prom’. 

Rok 2016 okazuje się być kolejnym przełomem. Artystka występuje jako support zespołu Lady Pank w Hadze, dzięki czemu zaczyna pisać piosenki w języku polskim i odkrywa, że – jak sama powiedziała: ‘polska publiczność daje jej więcej energii’. Dodatkowo rozpoczyna współpracę z portalem MyPolacy.nl, gdzie pisze blogi o swoich przeżyciach w Holandii.

Wyruszając na kilka miesięcy do Polski, w rodzinnym domu u Babci Marysi (Mary), nagrywa 14 nowych utworów w języku polskim i nazywa całość tytułem płyty w stylu lo-fi: ‘OGNISKO’. Ze względu na brak budżetu, artystka rezygnuje z dalszych działań muzycznych i postanawia wrócić do Holandii. Podczas ostatnich tygodni w Polsce zakochuje się z wzajemnością w koledze z dawnych czasów, dobrym przyjacielem rodziny: Tytusie, który w tym czasie, tak jak ona, przyjechał na wakacje z Islandii. Ponieważ znali się już od dziecka, postanawiają spontanicznie razem rozpocząć wspólne życie i wyjeżdżają do Holandii. W 2017 zostają rodzicami Benjamina Leonarda. 

Podczas ciąży Mary Syll organizuje kilka własnych festiwali i eventów, występuje jako support zespołu Perfect w Hadze i postanawia nie rzucać jednak muzyki całkowicie. Po porodzie i powikłaniach zdrowotnych z nim związanych oraz oswojeniem się z rodzicielstwem i rolą mamy, powoli rozwija się dodatkowo dalej jako muzykantka i bloggerka. 

Od tamtej pory Mary Syll odkrywa kolejne zainteresowanie: nauczanie języka niderlandzkiego i ciągle dalej rozwija się muzycznie. Obecnie realizowane są różnego rodzaju projekty z jej udziałem, o których już niebawem Państwo się więcej dowiedzą. 

Zapraszamy do obserwowania oficjalnej strony internetowej Mary Syll oraz śledzenia artystki w social mediach: 

Facebook: 

Mary Syll: 

https://www.facebook.com/MarySyllMusic/

Holendrzyć Każdy Może:

https://www.facebook.com/Holendrzyc/

Instagram: 

@marysyll 

@holendrzyckazdymoze

YouTube: 

https://www.youtube.com/user/marysyllwitt


Highlights:

SCENY:
Paard, Haga (x4)
Bibelot, Dordrecht (x10)
StudioGonz, Gouda (x3)

WSPÓŁPRACA:
Of Monsters And Men (IS)
Lady Pank (PL) (support)
Perfect (PL) (support)
Bobby Jacobs (Focus) (NL)
Emmaly Brown (NL)
Ralph de Jongh (NL)
PMProject (PL)

Praca dla:
UB40
Snoop Dogg
Lilly Allen
Lordi
Focus
Metallica
Lady Gaga
Shakira
Paul Anka
Alicia Keys
Johan Cruyff 

TV & RADIO:

Must Be The Music Polska
TVP Polonia

Vals Plat (NPO2), Holandia (reportaż)
MaDiWoDoVrijdagShow (NPO3), Holandia
Radio 2 (NTR), Holandia
Radio 5 (NTR), Holandia
Radio 3FM, Holandia 

PRASA:
Volkskrant, Holandia
AD, Holandia
Rock’n’Roll Highschool, Holandia